Morderca wykpi się sianem?

Jeżeli kierowca, który w sierpniu zeszłego roku zabił kobietę na pasach na Grunwaldzkiej i zmasakrował jej męża, otrzyma łagodny wyrok (1 rok!) w zawieszeniu będzie to hańbą wymiaru sprawiedliwości. Skazanie mordercy drogowego z paragrafu za nieumyślne spowodowanie śmierci to z jednej strony śmiech, z drugiej zgroza.


Winowajca zbałamucił prowadzących postępowanie twierdzeniem, że „oślepiło go słońce”. Twierdzeniem, którego nie da się nijak zweryfikować. Pewnie dlatego tak często sprawcy wypadków opowiadają podobne bajki, by uniknąć kary.

Tymczasem jego umyślna wina jest bezsporna, choćby świeciło i tysiąc słońc: kto nie zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, gdy na drugim pasie stoi inny samochód i ogranicza widoczność, musi się liczyć się z tym, że jego czyn zostanie zakwalifikowany co najmniej jako zabójstwo z zamiarem ewentualnym.

Każdy, kto ma prawo jazdy, wie, że przed zebrą trzeba zatrzymać się bezwzględnie, gdy zatrzymuje się samochód na równoległym pasie. Kto się do tej zasady nie stosuje, musi liczyć się z tym, że w końcu kogoś zabije.

W końcu po co kierowcy zatrzymują się przed przejściem dla pieszych, jak nie po to, by kogoś przepuścić?

Oburzające jest też łagodniejsze traktowanie kierowcy na podstawie tego, że przeprosił rodzinę ofiary i wypłacił jej 20 tysięcy zadośćuczynienia. Od kiedy to życie ludzkie mierzy się w pieniądzach?

A przeprosiny i „rekompensata” finansowa to, jeśli kogoś stać, niewielka cena za uniknięcie niewątpliwej przyjemności oglądania świata przez kraty. Złapany na gorącym uczynku zabójca nie miał mniej kosztownych możliwości obniżenia wyroku.

Słowem – przypomina się tu ludowa mądrość, że bogaty zawsze się wywinie.

I jeszcze jedna obrzydliwość – perspektywa złagodzenia kary, dlatego, że propozycję adwokata drogowego mordercy zaaprobowała rodzina zabitej. A jak mieli postąpić w sytuacji takiej presji? Wyjść na żądnych zemsty? Kto tu jest ofiarą, a kto katem?

Darek Preiss

PS: Kobieta, która kilka tygodni później zabiła dziewczynkę na pasach przy Opolskiej też twierdziła, że oślepiło ją słońce.

na zdjęciu: Po tragedii na Grunwaldzkiej mieszkańcy dwukrotnie demonstrowali w tym miejscu żądając poprawy bezpieczeństwa na przejściu. Fot. Darek Preiss