Urzędnicy chcą wojny grunwaldzko – łazarskiej?


Zarząd Osiedla Grunwald – Południe doczekał się wreszcie oficjalnego stanowiska POSIR-u w sprawie basenu przy Olimpii. Pojawiły się nowe wątki. Ale najważniejsze są te stare.


Jak nietrudno było się domyślić, sądząc z dotychczasowej polityki władz miasta, przejawiającej się w przeróżnych oświadczeniach prezydenta Jaśkowiaka wygłaszanych na różnych forach, o zamianie stanowiska miasta nie ma co marzyć. 

Pismo POSiR- u oficjalnie potwierdza też, że z tym ośrodkiem sportów walki nie chodzi o miejsce rekreacji dla mieszkańców, tylko punkt hodowli wyczynowców. Pewnie po to, by prezydent miał komu ściskać dłonie i wręczać nagrody w otoczeniu kamer i mikrofonów.

Jednak urzędnicy mają też łaskawe pocieszenie dla mieszkańców Grunwaldu – w końcu już za kilka tygodni będą mogli pluskać się w.. odległym o wiele kilometrów basenie na Osiedlu Lotników. Postulat, że z tą Olimpią chodzi właśnie o basen osiedlowy, a nie wyprawę w korkach przez pół miasta, trafił do urzędników niczym grochem o ścianę.

Ale wróćmy do meritum – z pisma POSiR- u wynika coś jeszcze: urzędnicy zapewniają solennie (mimo wątpliwości radnych z Grunwaldu - Południe), że już wkrótce ruszy budowa pływalni w Parku Kasprowicza. I w tym właśnie problem – bo z kolei pływalni w tej lokalizacji nie chcą mieszkańcy Łazarza, gdyż jej budowa oznacza dewastację parku.

Sytuacja, gdy mieszkańcy i radni z Grunwaldu i Łazarza zaczęliby kłócić się między sobą, zamiast pilnować swoich spraw byłaby, mówiąc oględnie, niezwykle dla magistratu korzystna.

Cóż, już Rzymianie powiadali: divide et impera.

Darek Preiss