Okazało się, że włodarze
miasta już przesądzili – podczas dzisiejszego przekazania magistratowi przez
wojewodę pływalni Olimpia z góry zapowiedziano, że zostanie zburzona i powstanie
tam centrum sportów walki – oczko w głowie prezydenta miasta Jacka Jaśkowiaka.
Wojewoda, przekazując wart 12 milionów obiekt wypowiedział następujące
słowa: Zdecydowałem o przekazaniu nieruchomości, która ma służyć wszystkim
poznaniakom. Dlatego decyzję warunkuję po pierwsze zachowaniem ogólnodostępnego
i sportowego charakteru tego miejsca, a po drugie konsultacjami społecznymi (co do zagospodarowania nieruchomości).
Niech to będzie również sygnał dla samorządów, że współpraca może czynić
wielkie i dobre rzeczy, a przede wszystkim wartościowe dla wszystkich
mieszkańców Wielkopolski i Poznania
Wkrótce wyprowadził
go z błędu Jacek Jaśkowiak powiadając między innymi: - Cieszę się, że nasza
współpraca owocuje dobrymi projektami dla mieszkanek i mieszkańców miasta.
Dzięki temu porozumieniu powstanie kolejne atrakcyjne miejsce sportu i
rekreacji, które może stać się kompleksową bazą dla przyszłych uczestników
zawodów międzynarodowych, w tym Mistrzostw Świata, Europy oraz Igrzysk Olimpijskich.
De facto oznacza
to, że, gdy odcedzić wypowiedź ze słownych ozdobników, chodzi -jak obawia się
Rada Osiedla Grunwald Południe, na której terenie obiekt leży- nie o zaspokojenie
potrzeb sportowych i rekreacyjnych szerokiej rzeszy mieszkańców, ale o bazę dla
wysoko wyspecjalizowanych wyczynowców. Decyzje zapadały, jak to dotąd ma w
Poznaniu długą tradycję, w zaciszu urzędniczych gabinetów. O jakichkolwiek
konsultacjach społecznych można zapomnieć.
Radni osiedlowi nie składają broni: swoje stanowisko
domagające się zachowania pływalni z początku tygodnia poparli ponad 100
zebranych podpisów. Zbiórka wciąż trwa.
Rada Osiedla zwraca uwagę, że plany budowy pływalni w Parku
Kasprowicza do 2023 roku są nierealne – prace są zbyt mało zaawansowane, poza
tym inwestycja związana jest z wycinką kilkudziesięciu starych drzew na osiedlu
w dużej mierze ich pozbawionym – kolejny konflikt społeczny związany z
realizacją tej inwestycji tyka więc niczym bomba zegarowa.
Trudno nie dostrzec, że przy Jacku Jaśkowiaku lobby sportów
walki staje się tym, czym kibolskie było za rządów jego poprzednika.
Choć dzieją się rzeczy ciekawe – Jaśkowiak, od lat prezentujący
się publicznie jako miłośnik boksu ostatnio postanowił nieco dointelektualizować
swój wizerunek: zaprezentował się jako koneser szachów.
Darek Preiss
